Ustawa narzuca obowiązek pokrycia funduszu założycielskiego o wartości co najmniej 100 000 zł. To bariera wejścia, która ustala pewien minimalny poziom zasobności. Nie są to jednak jedyne wydatki. Do startu musimy doliczyć koszty przygotowania dokumentacji (przede wszystkim statutu, który jest sercem fundacji), opłaty notarialne i sądowe.
Kiedy inwestycja w fundację nabiera sensu?
Fundacja rodzinna nie jest uniwersalnym narzędziem dla każdego, ale w pewnych sytuacjach staje się niezastąpiona. Warto ją poważnie rozważyć, gdy waga problemów, które ma rozwiązać, jest znacznie większa niż koszty jej utworzenia. Dzieje się tak, gdy celem jest wielopokoleniowe zarządzanie majątkiem i jego ochrona przed rozdrobnieniem. Fundacja jest też odpowiedzią na potrzebę zapewnienia ciągłości biznesu – zwłaszcza gdy mowa o udziałach w spółkach, które mają sprawnie działać także po śmierci ich twórcy.
W jakich sytuacjach fundacja jest odpowiedzią na realne potrzeby?
- Gdy chcesz uniknąć sporów spadkowych i walk o podział firmy.
- Gdy posiadasz zdywersyfikowany majątek (nieruchomości, udziały, akcje) i chcesz, by był zarządzany jako całość.
- Gdy chcesz zabezpieczyć finansowo członków rodziny (np. małoletnich lub osoby z niepełnosprawnością) w długiej perspektywie.
- Gdy zależy Ci na uniknięciu lub ograniczeniu roszczeń o zachowek, które mogłyby zagrozić płynności Twojej firmy.
Kiedy fundacja rodzinna to przerost formy nad treścią?
Fundacja to struktura, która wymaga uwagi i generuje bieżące koszty administracyjne (księgowość, obsługa prawna, koszty zarządu). Staje się nieopłacalna, gdy jest tworzona bez wyraźnego celu lub dla majątku o niewielkiej wartości. Jeśli Twoje aktywa to głównie gotówka na koncie i jedno mieszkanie, a sukcesja jest prosta (np. jeden spadkobierca), fundacja może okazać się nieopłacalna. Jeśli wniesiony majątek nie będzie w stanie generować dochodów pozwalających na pokrycie jej bieżącego utrzymania i realizację celów statutowych (np. wypłat dla beneficjentów), całe przedsięwzięcie mija się z celem.


